Jaworzniak czy jaworznianin?
Jaworznianin czy jaworzniak? Rozterki językowe... niekoniecznie w JaworznieStarsze osoby do dziś pamiętają, jak określano mieszkańców Jaworzna w latach międzywojnia, czy nawet w latach 60. XX wieku. W Chrzanowie, czy Trzebini mówiono o nas „ten jaworzniak”, „ta jaworzniaczka”. Zresztą sami mieszkańcy mówili o sobie: „my, jaworzniacy”.
Jeszcze na początku lat 90. XX wieku często powracało pytanie o poprawną formę nazw mieszkańców miast takich jak Kraków czy Warszawa. Spór dotyczył przyrostków: -anin czy -ak/-acy? Ta dyskusja trwa zresztą do dziś. W Jaworznie proces zmiany nazewnictwa przeszedł w zasadzie niezauważalnie, podczas gdy w większych metropoliach budzi on spore emocje. Mieszkańcy Warszawy czy Krakowa dokonują wręcz podziału na mieszkańców „rodowitych” (co by to nie znaczyło) oraz tych współcześnie przybyłych, nazywanych „słoikami”. Według tej tradycyjnej klasyfikacji ci pierwsi to warszawiacy, a drudzy – warszawianie.
Gdy o rozstrzygnięcie tego dylematu zapytano jednego ze znanych profesorów językoznawstwa, odpowiedź była krótka, jednoznaczna, choć nieco wymijająca. Profesor wyjaśnił, że z punktu widzenia współczesnej poprawnej polszczyzny to pierwsza forma (z przyrostkiem -anin) jest obecnie uznawana za oficjalną i w pełni poprawną. Niemniej jednak druga forma również może być w określonych sytuacjach akceptowalna.
Stosowanie form „jaworzniak” czy „jaworzniacy” jest uzasadnione przede wszystkim w kontekstach historycznych, regionalnych oraz etnograficznych, na przykład gdy:
- spisujemy relacje najstarszych pokoleń i zależy nam na zachowaniu autentyzmu ich wypowiedzi;
- chcemy oddać lokalny koloryt, pamiętając, że dawniej formy te były powszechne i naturalne;
- używamy formy potocznej, nacechowanej emocjonalnie lub o zabarwieniu regionalnym.
W takich przypadkach użycie formy tradycyjnej jest jak najbardziej na miejscu. Jednak w oficjalnej mowie, piśmiennictwie oraz dokumentach powinniśmy posługiwać się współczesnymi określeniami: jaworznianin, jaworznianka, jaworznianie.
Jak już wcześniej wspomniano, podobne pytania od lat zadają sobie mieszkańcy takich miast jak:
- Warszawa: warszawianie, warszawianka, warszawiacy, warszawiaczka;
- Kraków: krakowianie, krakowianka, krakowiacy, krakowiaczka;
- Lublin: lublinianie, lubliniacy.
W przypadku Warszawy i Krakowa formy z końcówką -acy (warszawiacy, krakowiacy) są na tyle silnie zakorzenione w kulturze i tradycji (np. taniec krakowiak), że funkcjonują w języku niemal na równi z formami oficjalnymi, choć to te drugie dominują w kontekście administracyjnym.
Słów.kilka
Zmiana końcówek na -anin jest naturalnym procesem ujednolicania polszczyzny, który dokonał się na przestrzeni ostatniego stulecia, spychając dawne przyrostki do sfery potocznej lub folklorystycznej.
bibliografia