Skarby ze Szczakowej

miejsca Wykopaliska monet ze Szczakowej

Pierwszy skarb
„Srebrny szept z nurtów rzeki”. Woda była rześka, niemal ostra, gdy 12-letni Witold zanurzył się w rzece, szukając ochłody przy podmywanym brzegu. Pod jego palcami, w śliskim mule i glinie, coś nagle stawiło opór – twardy, nienaturalnie kanciasty kształt, który nie był rzecznym kamieniem. Gdy wyciągnął dłoń na oślepiające słońce, spomiędzy palców spłynęła rdzawa woda, odsłaniając ciężkie, zaśniedziałe krążki, które pachniały mokrym metalem i setkami lat milczenia. Było ich ponad sto – chłodnych, pokrytych patyną świadków dawnych kupieckich traktów i wojennych zawieruch, które od XV wieku cierpliwie czekały w mroku brzegu, by w końcu, dzięki przypadkowemu dotykowi chłopca, znów rozbłysnąć w świetle dnia. To nie był tylko metal; to był puls dawnego świata, który po trzech wiekach snu postanowił wreszcie zaczerpnąć powietrza.
Towarzystwo Numizmatyczne otrzymało w październiku 1938 r. z Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie małe wykopalisko monet pochodzące ze Szczakowej, w celu jego zbadania. Monety znalazł 12-letni Witold Trzopa dnia 16 lipca 1938 r. w czasie kąpieli w Przemszy Białej na oberwanym jej brzegu. Monety były mocno zaśniedziałe.



Wykopalisko to składa się z 71 sztuk monet polskich, względnie z Polską związanych i 65 sztuk monet oraz 4 ułamki monet obcych. Polskie monety datowane były od połowy XV wieku do początku XVII wieku. Najstarsza z monet obcych pochodziła z 1540 roku, najmłodsza z 1609 roku.
Obecny stan wiedzy na temat dalszych losów znaleziska jest ograniczony, gdyż poza przywoływanym artykułem, w literaturze przedmiotu brak jest innych publikacji na ten temat. Na podstawie dostępnej dokumentacji numizmatycznej ustalono, że trzon znaleziska stanowiły monety koronne emitowane za panowania Jagiellonów (Kazimierza IV, Jana I Olbrachta, Aleksandra, Zygmunta I Starego) oraz władców elekcyjnych: Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy. Dominantę w strukturze skarbu stanowiły emisje z okresu panowania tego ostatniego, zamykające się w ramach chronologicznych 1589–1607.
Komponent obcy reprezentowany był głównie przez numizmaty pochodzenia niemieckiego i węgierskiego. W zespole odnotowano również pojedyncze egzemplarze pochodzące z licznych ówcześnie księstw Rzeszy i Śląska (m.in. Brunszwik, Holstein-Gottorp, Nassau-Wiesbaden, Hanau-Lichtenberg, księstwa: cieszyńskie i legnicko-brzeskie) oraz emisje miejskie (Brunszwik, Goslar, Getynga, Hameln, Kolonia, Wertheim).
Analiza struktury chronologicznej znaleziska wskazuje na długotrwały, wielopokoleniowy proces tezauryzacji, z terminusem post quem ukrycia depozytu przypadającym na rok 1609 lub nieco późniejszy. Szeroki zakres terytorialny proweniencji walorów sugeruje, że ich właściciele dysponowali rozległymi kontaktami handlowymi, wykraczającymi poza rynek lokalny. Pozwala to postawić hipotezę, iż depozyt należał do przedstawicieli warstwy przedsiębiorców górniczych (gwarków), łączących finansowanie prac wydobywczych z obrotem kruszcem. Weryfikacja tej hipotezy jest obecnie niemożliwa z uwagi na brak badań naukowych nad znaleziskiem oraz jego bezpowrotną utratę w wyniku działań wojennych.


Drugi skarb
Jak się okazuje, to nie był jedyny szczakowski skarb! Następna historia miała miejsce 3 lata później!
To jedna z najbardziej intrygujących, a zarazem tragicznych zagadek archeologicznych regionu. Wszystko zaczęło się przypadkowo w 1941 roku, kiedy podczas prac ziemnych natrafiono na gliniany garnek skrywający 22 srebrne monety. Były to grosze praskie pochodzące z XIII i XIV wieku, stanowiące niezwykle cenne znalezisko numizmatyczne. Niestety, ze względu na trwającą okupację hitlerowską, odkrycie nigdy nie doczekało się rzetelnych badań naukowych. Zamiast ekspertów, sprawą zajęła się propaganda – 4 marca 1941 roku w dzienniku „Schlesische Tageszeitung” pojawiła się krótka notatka ogłaszająca znalezisko „triumfem niemieckiej nauki”. Mimo szumnych haseł, w artykule zabrakło jakichkolwiek konkretów, nazwisk badaczy czy opisu przeprowadzonych prac. Wszystko wskazuje na to, że merytorycznych działań nigdy nie podjęto, a w wojennej zawierusze lub tuż po jej zakończeniu skarb został zagubiony lub wywieziony. Do dziś po srebrnych monetach ze Szczakowej pozostała jedynie lakoniczna prasowa wzmianka, będąca smutnym świadectwem utraconego dziedzictwa historycznego.

Opis i foto: Historia Jaworzna do 1795 roku, Maria Leś-Runicka; Jarosław Doliński, 1939 r. Kopia Odbitek ze zbiorów cyfrowych Uniwersytetu w Toruniu; Pamiętnik Tobiasza Rosenbauma, część XII - Srebrny szept z nurtów rzeki (opisane zdarzenie po latach);

Słów.kilka
Chłodne nurty Przemszy i milcząca ziemia Szczakowej dwukrotnie wyszeptały światu swoje srebrne tajemnice, kładąc w dłonie dziecka oraz okupanta monety nasycone wiekami historii.
O ile pierwszy skarb rozbłysł w świetle nauki, o tyle drugi stał się jedynie kruchym duchem, który uleciał w wojennej zawierusze, pozostawiając po sobie smutny zapach i dreszcz bezpowrotnie utraconego dziedzictwa.


bibliografia