Trójkołowiec z Jaworzna wygrał!
Sami budujemy samochody♦ W końcu ubiegłego roku odbył się w Warszawie konkurs samochodzików własnej konstrukcji, organizowany przez Polski Związek Motorowy. Domorośli konstruktorzy zaprezentowali szereg całkiem udanych rozwiązań technicznych, wykonanych przy jak najmniejszym nakładzie kosztów (1000 do 3500 zł). Samochodziki przeszły przegląd techniczny, próbę szosową na 50 km, próbę terenową i próbę zrywu. Wszystkie wozy ukończyły te próby pomyślnie i ich konstruktorzy zostali nagrodzeni premiami pieniężnymi. Przy przyznawaniu nagród kierowano się przydatnością użytkową i sportową wozu, poprawnością konstrukcji, starannością wykonania i oryginalnością pomysłu. Należy podkreślić, że wszystkie samochody budowano w niezwykle prymitywnych, domowych warunkach i ich konstruktorzy dysponowali jedynie podstawowymi narzędziami.
♦ Pierwsze miejsce komisja PZMot. przyznała ob. Stanisławowi Suchecie z Jaworzna za jego malutki, zielony trójkołowiec. Samochodzik ten jest zaopatrzony w silniczek przedwojennej polskiej produkcji marki Moj 125 cm³. Wóz projektowany był dla trojga dzieci, dlatego też kierownica znajduje się na środku. Osiąga on szybkość do 60 km/godz. Skrzynia dwubiegowa, gaz ręczny i nożny, hamulec ręczny i nożny, całość nadwozia z wyjątkiem obręczy kół i lamp – własnej konstrukcji. Waga własna wozu 140 kg, rok ukończenia budowy 1947. Jeżdżą nim głównie dwaj synowie Suchety: Roman z trzeciej klasy technikum mechanicznego i Adaś, uczeń piątej klasy szkoły podstawowej. Zrobili już swoim samochodzikiem dłuższe wycieczki, w tym przebyli trasę Katowice – Kraków – Zakopane.
♦ Drugie miejsce zajął czterokołowiec ob. Ernesta Leśniaka. Bardzo ciekawie rozwiązana jest w nim sprawa napędu. Mianowicie po prawej ręce kierowcy znajduje się skrzynka z silnikiem Sachs 125 cm³, przerobionym z silnika służącego do napędzania agregatu. Przeniesienie napędu za pomocą łańcucha na prawe tylne koło. Waga wozu 160 kg, resorowanie niezależne, skrzynia biegów Victoria trzybiegowa, hamulec ręczny i nożny, bardzo pomysłowa buda od deszczu składana z metalowych pręcików. Ob. Leśniak pracował nad swym wozem przeszło dwa lata, za to koszty budowy wyniosły go zaledwie 1300 zł, gdyż większość części wyremontował i przerobił ze starego złomu samochodowego. Od roku 1951 ob. Leśniak dzień w dzień jeździ swoim wozem do pracy w Elektrosiłowni Jaworzno II.
♦ Antoni Jakubowski to student trzeciego roku Wydziału Mechanicznego Politechniki Warszawskiej, wicemistrz rajdowy Polski w klasie motocykli 250 cm³. Wóz jego, zdobywca trzeciej nagrody, wykonany jest niezwykle starannie i najbardziej ze wszystkich konstrukcji przypomina samochód fabryczny. Posłuchajmy, co mówi o swoim wozie sam konstruktor: — Budowałem mój samochód przeszło rok, przy wydatnej pomocy mojego kolegi motocyklowego, Śmigielskiego. Ramę przerobiłem ze starej DKW-owskiej ramy Meisterklasse. Pudło dałem z blachy stalowej 0,4 mm. Blacha oparta jest na konstrukcji drewnianej z beleczek jesionowych. Tył i przód podwozia spoczywają na czterech poprzecznych resorach, co zapewnia niezależne zawieszenie kół.
Silnik motocyklowy DKW 500 cm³ umieszczony jest na specjalnych antywibracyjnych poduszkach gumowych. Napęd na przednie koła. Wóz mój zaopatrzony jest w pełną instalację elektryczną (stacyjka z kluczykiem, reflektory, szperacz i sygnał), szybkościomierz; może pomieścić obok siebie trzy osoby. Rozwija przy tym szybkość do 80 km/godz.
Za swą konstrukcję ob. Jakubowski otrzymał 2000 zł nagrody. Trzeba przyznać, że jego wóz okazał się na próbach szosowej i terenowej bezkonkurencyjny, a na próbie zrywu na 500 metrów rozwinął największą przeciętną, bo około 50 km/godz.
Z dalszych konstrukcji wymienić należy trójkołowiec inżyniera z FSO, Fryderyka Adlera, nazywany przez warszawiaków „jeżdżącym namiotem”. Samochodzik ten, z silnikiem DKW 300 cm³, zbudowany jest z rurek stalowych krytych płótnem.
♦ Ob. Józef Peter z Dzierżoniowa zbudował wóz, który może jeździć zarówno na trzech, jak i na czterech kółkach. Ciekawie pomyślane jest zawieszenie na sprężynach tylnego koła. Granatowy „Perkoz” Wacława Perkowskiego z Pabianic przypomina miniaturową wyścigówkę. Silnik górnozaworowy Alko umieszczony jest z tyłu, rama własnej konstrukcji spawana z kantówek, mechanizm kierowniczy napędzany za pomocą linek. Napęd na dwa lub jedno z tylnych kół, zależnie od umieszczenia specjalnego bolca. Odejmowana kierownica zabezpiecza wóz przed uruchomieniem go przez niepowołanych „mechaników”. Pomysłowy bagażnik umieszczony jest z przodu. Koszty budowy wyniosły u ob. Perkowskiego około 3500 zł. W tej chwili rozpoczął on już budowę prawdziwego samochodu wyścigowego.
♦ Niezwykle ciekawe rozwiązanie techniczne dał w swym wozie drzewiarz ze wsi Brynica na Górnym Śląsku, Józef Kala. Zbudował on mianowicie samochodzik o nazwie JKB w kształcie samolotu. Silnik DKW 500 cm³ umieszczony jest z przodu, za nim dwa siedzenia, jedno za drugim. Wóz, zbudowany z podłużnego dźwigara skrzydła, opiera się na trzech kółkach samolotowych – dwóch z tyłu i jednym z przodu. Trójkołowcem tym postanowił Kala, wbrew zdaniom sceptyków, kierować za pomocą tylnych kół. I celu swego dopiął. Wóz jego osiąga szybkość do stu km/godz. Samochodzik ten budował Józef Kala w niezwykle ciężkich warunkach, w stodole, przy świetle naftowej lampy. Nie posiadał prawie żadnych narzędzi oprócz ręcznej wiertarki, młotka, kleszczy itp. Aparat do spawania musiał pożyczać od kolegi z miasta. Cały wóz wykonany jest z części rozbitych samolotów. JKB przejechał już 11 000 km i brał nawet udział w rajdzie samochodowym w Katowicach. ♦ Konkurs PZMot. wzbudził duże zainteresowanie, zwłaszcza wśród młodzieży, i na pewno, zachęcony dobrym przykładem, niejeden z młodych techników zabierze się do konstrukcji własnego wozu. A warto to naprawdę uczynić, gdyż stosunkowo małym nakładem kosztów można stać się właścicielem wozu, który często mało ustępuje samochodom fabrycznym, a pod względem lekkości i zwrotności nawet je przewyższa.
Młody Technik, miesięcznik dla młodzieży - nr 5, styczeń 1953 r.
K. B.
Słów.kilka
Drugie miejsce zajął Ernest Leśniak, który dzień w dzień jeździł swoim wozem do pracy w Elektrosiłowni Jaworzno II, czyżby też był z Jaworzna? A to ciekawe...
bibliografia