Dąb - "Jezu ufam Tobie"

dzielnice_jaworzna   Dąb - ciekawostki 

► Obraz w Dębie  "Jezu ufam Tobie"

♦ Znaleziony w stodole
Wydarzyło się to dokładnie w Wielką Sobotę 2011 roku. Anna Przybyłka, jaworznianka z osiedla Dąb, wracała właśnie samochodem z kościoła w Libiążu (mieszkańcy Dębu należą do libiąskiej parafii Przemienienia Pańskiego), gdzie nawiedziła Grób Pański. Przez całą drogę do domu zajmowały ją rozmyślania na temat śmierci i zmartwychwstania. Był już wieczór i zaczynał zapadać zmrok. Gdy wjechała na teren Jaworzna, o mało nie przeżyła szoku. Światło reflektorów oświetliło ścianę starej szkoły. Stała tam jakaś postać. Wypisz, wymaluj – Jezus Chrystus.
— Byłam tak w
strząśnięta tą nagłą wizją, że czym prędzej udałam się do domu. Już za drzwiami oznajmiłam rodzinie, że chyba mam omamy. Oczywiście nikt nie chciał wierzyć w to, co zobaczyłam. Na szczęście okazało się, że nie oszalałam. Jezus mi się nie ukazał, to był obraz — wspomina.
Więcej odwagi, aby przystanąć i przyjrzeć się z bliska niecodziennej wizji, miał Andrzej Bolek. Jaworznianin jechał właśnie rowerem od teściów. On też przeżył szok.
— Gdy podjechałem bliżej, zobaczyłem, że to obraz. Wizerunek Jezusa, wielkości dorosłego człowieka, okazał się malowidłem przypominającym obrazy kultu Jezusa Miłosiernego, bardzo podobnym do tego, który znajduje się w krakows
jezu_ufam_tobie2kich Łagiewnikach — opowiada pan Andrzej. Był tak poruszony znaleziskiem, że postanowił wyjaśnić tę sprawę jak najszybciej. Zapukał do drzwi domu, o którego ścianę opierało się malowidło.

♦ Chciały zrobić prezent
Dosłownie chwilę przed tym, jak pani Anna i pan Andrzej zobaczyli obraz, trzy dziewczyny – czternastoletnia Kasia, dziewięcioletnia Monika i trzynastoletnia Daria – postanowiły zrobić niespodziankę swojej babci, do której przyjechały na święta. Gdy Halina Stankiewicz, mieszkanka dębu, zobaczyła prezent od wnuczek, zrobiło jej się gorąco.
— Czułam, jak coś nagle podcięło mi nogi. Przed sobą ujrzałam obraz z napisem „Jezu, ufam Tobie” — wspomina z wypiekami na twarzy pani Halina. Jej wnuczki, zapytane o miejsce znalezienia obrazu, na początku powiedziały, że znalazły go w lesie. Pani Halina nie chciała w to uwierzyć.
— Jak malowidło mogłoby przetrwać na wilgotnym leśnym poszyciu? Razem z rodziną wzięliśmy więc wnuczki w krzyżowy ogień pytań. W końcu opowiedziały, jak było naprawdę — dodaje jaworznianka. Na opuszczonej posesji naprzeciwko domu ich babci dziewczęta zobaczyły bezpańską kotkę z kociętami. Postanowiły je nakarmić i weszły za ogrodzenie. Gdy jedno z kociąt wbiegło do starej stodoły, dziewczynki poszły go szukać. Właśnie tam znalazły obraz.
Andrzej Bolek zawiózł malowidło do domu i pokazał ojcu, Krzysztofowi, opiekunowi miejscowej kaplicy. Jaworznianie przeżyli kolejny szok, gdy odczytali datę powstania dzieła.
— Na lewej pionowej ramie znaleźliśmy napis: „Sokołowski Franciszek, Niepołomice, 1943, marzec”. Obraz był nieco zniszczony, nadgryziony zębem czasu i wilgocią — twierdzi Krzysztof Bolek.

♦ Skąd w Dębie wzięło się to malowidło?
— Rozmawialiśmy z właścicielką posesji, która obecnie nie mieszka w Jaworznie. Dom kupiła wiele lat temu. Po śmierci męża przeprowadziła się i nie zabrała niektórych rzeczy, m.in. tego obrazu. Schowała go w bezpiecznym miejscu, a później stan zdrowia nie pozwalał jej na podróże do Jaworzna — wyjaśnia ks. prałat Stanisław Marchewka, proboszcz parafii Przemienienia Pańskiego w Libiążu. Okoliczności namalowania obrazu do dziś nie są w pełni wyjaśnione. Właścicielka przekazała go jednak na rzecz parafii. Oczyszczony i odnowiony przez libiąską malarkę Wandę Sucherek, za zgodą bp. Jana Zająca, został zawieszony w kaplicy w Dębie.

♦ Kim był Sokołowski?
W Niepołomicach nikt nie słyszał o takim malarzu. Informacji na temat Franciszka Sokołowskiego nie potrafili znaleźć również pracownicy Muzeum Niepołomickiego w Zamku Królewskim.
— To bardzo niecodzienna wiadomość. Obraz powstał w tym samym roku co ten w Łagiewnikach. Jeśli rzeczywiście namalowano go w Niepołomicach, być może trafimy w końcu na jakiś ślad — mówi Maria Jaglarz, dyrektorka muzeum.

♦ To jest „cud”
Parafianie są jednomyślni. Dla nich odnalezienie obrazu z czasów, gdy dopiero powstawał kult Jezusa Miłosiernego, to prawdziwy znak.
— To wielki zaszczyt, że taki obraz mamy w naszym małym Dębie — mówi ze łzami w oczach Janina Giermańska.
W sprawę zaangażował się również radny Grzegorz Przybyłka, który ufundował ramę.
— Uważam, że to nie przypadek, lecz celowe działanie Opatrzności. Być może po to, aby nasze zapomniane osiedle zostało dostrzeżone na mapie regionu — mówi pan Grzegorz.
Obraz trafił do ks. Marchewki w wigilię Niedzieli Miłosierdzia Bożego oraz beatyfikacji Jana Pawła II. Proboszcz uważa to za ważny symbol. Obraz „Jezu, ufam Tobie” zawieszono w kaplicy 28 sierpnia, podczas uroczystości stulecia parafii.

♦ Kanon obrazów „Jezu, ufam Tobie”
Jaworznicki obraz powstał w marcu 1943 roku. Zdaniem Wandy Sucherek jest namalowany profesjonalnie, choć różni się od znanych wersji.
— Ma nieco inne tło. Również promienie wychodzą nieco w innym miejscu, nie bezpośrednio z serca. Ma też inną twarz — przyznaje malarka.
Warto przypomnieć, że pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego namalował Eugeniusz Kazimirowski w 1934 roku według wskazówek św. Faustyny. Bardziej popularna wersja, pędzla Adolfa Hyły, powstała w 1943 roku i znajduje się w łagiewnickim sanktuarium.

Źródło: Anna Zielonka  "jaworzno.naszemiasto.pl"

Słów.kilka

Ta historia brzmi niemal jak scenariusz filmu! Wygląda na to, że koty mają nosa nie tylko do myszy, ale i do skarbów sztuki sakralnej. To niesamowite, jak splot okoliczności – od Wielkiej Soboty, przez uciekające kocięta, aż po reflektory samochodu – doprowadził do odnalezienia tego obrazu.
          
bibliografia